
Na początku był chaos. W kosmosie przemieszczały się po różnych trajektoriach miliony składników. Padrone Giorgio siedział sobie wygodnie obok eksperymentalnego pieca do pizzy i myślał. Myśli Padrone będziemy dla większej przejrzystości pisali kursywą, bo podobnie jak w pizzy, forma musi wspomagać treść. Wracamy do Padrone, który siedział i myślał tak: Ktoś musi zapanować nad chaosem. Si*, to musi być charakteryzujący się dobrym smakiem i subtelnym wyczuciem proporcji gościu, i żeby jeszcze potrafił to wszystko poskładać ekonomicznie, zbilansować na najlepszych produktach…
W tym momencie chaos zafalował, skurczył się na odcinkach, zapachniał, zaskwierczał, a na koniec, z fragmentów tuńczyka, pieczarek, boczku i papryki ostrej, uformowała się tuż nad głową Padrone Giorgio strzałka wskazująca. Strzałka wskazywała, bez żadnych wątpliwości na Padrone. Si, to jest znak! To ja musze zapanować nad chaosem, to ja jestem tym wrażliwym gościem, który może ugościć wszystkich gości, miłośników pizzy, to ja muszę wziąć się do roboty i eksperymentować, próbować, bo niebo gwiaździste nade mną, a dużo zapału we mnie.
Robota ruszyła z kopyta. Kosmos pod czujnym okiem Padrone zaczął się porządkować na wyśmienitym cieście i w różnych konstelacjach. Każda kompozycja smakowa była po trzykroć testowana na grupie konsumenckiej, a trzeba tu zaznaczyć, że wstępnej selekcji dokonywał sam Giorgio. Ostatecznym kwalifikatorem niektórych propozycji były dzieci. A wszyscy wiemy, że w tych ciężkich czasach, trudno o dobre dziecko, tak jak o dobrą pizzę, niestety. Powstała w ten sposób rewelacyjna propozycja kulinarna, która oprócz pizzy, niejako z rozpędu, obejmuje też spaghetti, tortille, grille, zapiekanki, sosy i dodatki.
SMACZNEGO